01
Test na fragmencie
Jeden metr kwadratowy pokazuje, ile koloru da się odzyskać. Jeśli lico jest wytarte, mówimy o tym wprost.
Czyszczenie kostki brukowej
Do Ślemienia jeździmy przez Gilowice, w stronę Beskidu Małego. Myjemy podjazdy, ścieżki i tarasy, zawsze z wybraniem spoin przed właściwym myciem.
Ślemień leży w dolinie zamkniętej stokami Beskidu Małego, z lasem podchodzącym blisko zabudowy. Powietrze jest tu wilgotniejsze, a poranki chłodniejsze niż w otwartym terenie, przez co nawierzchnie schną wolno przez większość sezonu.
Do tego dochodzi opad z drzew: liście, igliwie i drobne gałązki, które leżą na kostce tygodniami. Przy każdym deszczu oddają barwniki i zostawiają ciemne plamy, mylone z trwałym uszkodzeniem betonu. W większości przypadków to tylko garbniki i schodzą po zastosowaniu właściwego środka.
Trzecia rzecz to nawierzchnie przy budynkach starszych, często z kamienia albo z betonu o nierównym licu. Takie podłoża myje się wolniej i przy niższym ciśnieniu, żeby nie uszkodzić krawędzi ani nie wypłukać spoin.
Zobacz, jak wygląda cała usługa
Przebieg pracy
Poniżej to, co dzieje się od momentu, gdy stajemy na Twoim podjeździe, do chwili, gdy zwijamy sprzęt.
01
Jeden metr kwadratowy pokazuje, ile koloru da się odzyskać. Jeśli lico jest wytarte, mówimy o tym wprost.
02
Szczeliny opróżniamy do głębi, bo tam siedzi cały problem. Sama kostka jest dla mchu kiepskim podłożem.
03
Równe pasy, stała odległość, kontrolowany odpływ wody. Bez rozbryzgów na ściany i auta.
04
Piasek kwarcowy w spoiny, a na życzenie impregnat, który zamyka pory betonu i spowalnia powrót glonów.
Poza nawierzchniami robimy mycie elewacji, ogrodzeń, podmurówek i cokołów. To ostatnie kosztuje niewiele, jeśli dokłada się je do zlecenia na podjazd, bo sprzęt i tak stoi już na miejscu.
Podmurówka i słupki ogrodzenia brudzą się szybciej niż elewacja i są oglądane częściej, bo widzi je każdy przechodzień. Mimo to prawie nikt nie zamawia ich mycia osobno.
Przy ścianach pracujemy zawsze ostrożniej niż na kostce. Tynk cienkowarstwowy nie wybacza zbyt wysokiego ciśnienia, a jaśniejszej plamy po nim nie da się już wyrównać.
Pierwszy zakres to samo mycie, czyli usunięcie mchu, glonów i osadu razem z opróżnieniem spoin. Drugi dokłada wypełnienie szczelin płukanym piaskiem kwarcowym, bez którego efekt trzyma wyraźnie krócej. Trzeci to komplet z impregnacją, wymagający drugiej wizyty.
Typowy podjazd przy domu jednorodzinnym razem z chodnikiem zajmuje jeden dzień roboczy. Sam taras schodzi w kilka godzin, a przy komplecie z impregnacją wracamy po dobie albo dwóch, gdy nawierzchnia całkowicie wyschnie.
Każdą pozycję podajemy osobno, więc widzisz, z czego można zrezygnować. Wycena po zdjęciach albo po oględzinach jest bezpłatna, a cena znana przed rozpoczęciem pracy.
Do Ślemienia dojeżdżamy z Żywca w około dwadzieścia minut, bez doliczania kosztów. Obsługujemy też Kocoń i Las. Przy zleceniach z uzupełnianiem spoin planujemy dwie wizyty, bo nawierzchnia musi wyschnąć.
Pracujemy też w sąsiednich miejscowościach, więc jeśli mieszkasz po drodze, też jesteś w naszym zasięgu:
Bazę mamy w Żywcu przy ulicy Wesołej, a numer telefonu i pozostałe dane znajdziesz na stronie kontakt. Kto stoi za firmą, opisaliśmy krótko w zakładce o firmie.
W Ślemieniu największym wyzwaniem są plamy organiczne z drzew i wolno schnące nawierzchnie w cieniu. Jedno rozwiązuje odpowiedni środek, drugie porządne wypełnienie spoin po umyciu.
Zawsze pokazujemy próbkę, zanim podamy cenę za całość. Zadzwoń i umów bezpłatne oględziny.
Ciemne plamy po liściach i zielone spoiny. Powiemy uczciwie, ile z tego zejdzie.
Gdzie dojeżdżamy