01
Sprawdzenie podłoża
Materiał, wiek, stan spoin i to, czy kostka nie osiada. Zły dobór ciśnienia potrafi zniszczyć lico, więc zaczynamy od rozpoznania.
Czyszczenie kostki brukowej
W Oświęcimiu myjemy podjazdy przy domach, place przy firmach i ciągi pieszo-jezdne na osiedlach. Przy większych powierzchniach stawka za metr wyraźnie spada, bo sprzęt rozstawia się raz na kilkaset metrów kwadratowych.
Oświęcim jest największą miejscowością, do której dojeżdżamy, i robota wygląda tu inaczej niż w dolinach pod Żywcem. Teren jest płaski, działki równe, a nawierzchnie duże i regularne. Nie ma stromych podjazdów, po których woda spływa jak korytem, nie ma też zwartego lasu rzucającego cień na pół posesji. Zamiast tego jest miasto: ruch samochodowy, kurz z ulic, place przy firmach i chodniki, po których codziennie chodzą dziesiątki osób. To zabrudzenie równomierne i mineralne, bez wyraźnych plam, za to rozłożone po całej powierzchni.
Poza domami jednorodzinnymi mamy tu sporo zleceń, które w mniejszych miejscowościach praktycznie się nie zdarzają: ciągi pieszo-jezdne na osiedlach, place manewrowe i parkingi przy zakładach, dojścia do klatek i tereny wokół budynków usługowych. Powierzchnie są otwarte, więc pracuje się na nich szybko i tanio w przeliczeniu na metr. Przy kilkuset metrach kwadratowych różnica w stawce w porównaniu z małym podjazdem robi się na tyle duża, że warto zapytać o wycenę, zanim odłoży się temat na kolejny rok.
Zabrudzenie na powierzchniach miejskich ma dwa źródła i oba wymagają środka myjącego, a nie samej wody. Pierwsze to pył hamulcowy i drobiny opon, które osiadają razem z kurzem i tworzą tłustawy film przygaszający kolor. Deszcz go nie rozpuszcza, tylko rozprowadza, więc powierzchnia po ulewie wygląda przez dzień lepiej i wraca do stanu wyjściowego. Drugie to zwykły ruch pieszy: guma, tłuszcz i to, co wnosi się na podeszwach z ulicy. Na jasnej kostce ta warstwa widoczna jest najbardziej.
Zielona strona sprawy też tu jest, tylko w innych miejscach. Mech i glony pojawiają się nie na środku placu, po którym stale ktoś chodzi, ale przy krawężnikach, wzdłuż ścian, pod ławkami i wszędzie tam, gdzie powierzchnia jest zacieniona i nikt jej nie wyciera. Tam trzeba wejść w głąb spoiny, bo sam strumień zdejmie zieleń z wierzchu i wróci ona po pierwszym dłuższym deszczu. Praktycznie na każdym większym zleceniu robimy więc dwie rzeczy naraz i rozdzielamy je zamiast przechodzić wszędzie jednym ustawieniem.
Zobacz, jak wygląda cała usługa
Przebieg pracy
Żadnego z nich nie da się pominąć bez straty na trwałości, dlatego wyceniamy je razem, a nie osobno.
01
Materiał, wiek, stan spoin i to, czy kostka nie osiada. Zły dobór ciśnienia potrafi zniszczyć lico, więc zaczynamy od rozpoznania.
02
Zbity piasek, korzenie i liście wybieramy mechanicznie. To najbardziej czasochłonny etap i ten, który najczęściej się pomija.
03
Głowica w obudowie wypłukuje resztki z głębi spoiny i zdejmuje osad z powierzchni, bez rozbryzgów na otoczenie.
04
Po wyschnięciu wsypujemy płukany piasek kwarcowy, który nie zatrzymuje wody i nie jest pożywką dla nasion.
Przy powierzchniach firmowych i wspólnotowych pierwsze pytanie dotyczy zwykle nie ceny, tylko tego, czy da się pracować bez zamykania terenu. Da się. Pracujemy sekcjami, więc część placu przez cały czas pozostaje przejezdna, a auta i piesi korzystają z fragmentu już zrobionego albo jeszcze nietkniętego. Otwarty plac o powierzchni dwustu metrów kwadratowych myjemy w jeden dzień roboczy, po kilku godzinach od zakończenia powierzchnia jest gotowa do normalnego użytku. Przy większych terenach dzielimy robotę na etapy i ustalamy je wcześniej.
Wycenę rozbijamy na pozycje: samo mycie, mycie z wypełnieniem spoin płukanym piaskiem kwarcowym oraz komplet z impregnacją, która wymaga drugiej wizyty na suchą nawierzchnię. Widać wtedy, ile kosztuje która część i z czego można zrezygnować, co przy budżecie wspólnoty albo firmy zwykle jest istotniejsze niż sama kwota końcowa. Cenę podajemy przed rozpoczęciem pracy i nie zmieniamy jej po fakcie, nawet jeśli robota zajmie więcej czasu, niż zakładaliśmy.
Kostka to nie wszystko, co widać z chodnika. Podmurówka i słupki ogrodzenia brudzą się najszybciej z całej posesji, bo deszcz odbija się od nawierzchni i zachlapuje je ziemią. Dokładane do zlecenia na podjazd kosztują niewiele, bo sprzęt stoi już na miejscu.
Elewację robimy osobnym zabiegiem: niskie ciśnienie, szeroka dysza i preparat, który rozpuszcza glony zamiast zdzierać tynk. Na klinkierze i kamieniu prowadzimy strumień pod kątem, żeby nie wypłukać fugi.
Zakres i sposób pracy opisaliśmy przy usłudze mycie elewacji, a zdjęcia z wykonanych zleceń są w realizacjach.
Dojazd jest w cenie zlecenia i nie doliczamy go osobno do wyceny. Liczy się metraż i zakres prac, a nie liczba kilometrów, które trzeba przejechać.
Płacisz za metry i za zakres, a kwotę znasz przed startem. Jeśli po oględzinach uznamy, że mycie nie ma sensu, bo problem jest konstrukcyjny, powiemy to wprost zamiast brać zlecenie na siłę.
Przy dwóch sąsiadujących posesjach umawianych na ten sam dzień stawka za metr spada dla obu stron. Warto zapytać sąsiada, zanim do nas zadzwonisz.
Do Oświęcimia jedziemy z Żywca przez Kęty i zajmuje nam to około czterdziestu minut. Dojazd jest wliczony w cenę zlecenia i nie doliczamy go osobno, bo liczy się metraż i zakres prac, a nie liczba kilometrów. Bywamy regularnie w Kętach i Wilamowicach, więc w tym kierunku jeździmy często.
Przy dwóch posesjach umówionych na ten sam dzień stawka za metr spada dla obu stron, więc warto zapytać sąsiada, zanim do nas zadzwonisz. Przy większych terenach przyjeżdżamy najpierw na bezpłatne oględziny, bo przy takich powierzchniach wycena po zdjęciach bywa niedokładna.
Pracujemy też w sąsiednich miejscowościach, więc jeśli mieszkasz po drodze, też jesteś w naszym zasięgu:
Bazę mamy w Żywcu przy ulicy Wesołej, a numer telefonu i pozostałe dane znajdziesz na stronie kontakt. Kto stoi za firmą, opisaliśmy krótko w zakładce o firmie.
W Oświęcimiu pracujemy głównie na dużych, płaskich powierzchniach: podjazdach, placach przy firmach i ciągach na osiedlach. Otwarty teren oznacza szybszą pracę i wyraźnie niższą stawkę za metr niż przy małym podjeździe.
Dominuje tu zabrudzenie miejskie, czyli tłusty film z pyłu hamulcowego i kurzu, który schodzi środkiem myjącym, a nie samą wodą. Zieleń pojawia się osobno, przy krawężnikach i wzdłuż ścian, i tam trzeba wejść w głąb spoiny.
Podaj metraż i powiedz, co to za powierzchnia, a widełki dostaniesz tego samego dnia. Przy większych terenach przyjeżdżamy na bezpłatne oględziny i rozbijamy wycenę na pozycje.
Podjazd, parking albo teren wokół budynku. Pracujemy sekcjami, więc nic nie trzeba zamykać.
Gdzie dojeżdżamy